niedziela, 28 sierpnia 2016

ROZDZIAŁ DRUGI

TAKA NIEWINNA


Prowadzi mnie do swojego dużego, czarnego samochodu, którego marki nie poznaję, gdyż nie bardzo znam się na samochodach. Zerkam na niego kątem oka, kiedy otwiera drzwi od strony pasażera. Z jego ust nie schodzi delikatny uśmiech i choć bardzo podnieca mnie ten widok, postanawiam na niego zbyt długo nie patrzeć, by mnie na tym nie przyłapał. Sięga do środka i bierze z siedzenia swoją marynarkę, którą bardzo chętnie zobaczyłabym na jego silnych ramionach.
- Proszę – mówi, wskazując dłonią. Patrzy na mnie, przynajmniej mam takie wrażenie, ponieważ sama boję się na niego spojrzeć.
Co się ze mną dzieje?
Wsiadam do środka. Justin zamyka za mną drzwi. Nie mogę powstrzymać się przed dotknięciem białej skóry na siedzeniu. Jest idealna w dotyku. Wciągam nosem zapach samochodu, ale nie potrafię powiedzieć, co to dokładnie jest. Musi to być mieszanka jego perfum z jakimś… sosnowym zapachem? Nie wiem.
Pozwalam sobie na niego spojrzeć, kiedy idzie na swoje miejsce. Jego mięśnie opina idealnie dopasowana biała koszula. Trzy pierwsze, odpięte guziki sprawiają, że mam ochotę rozpiąć ją do końca i dotknąć jego skóry. Przez jej cienki materiał mogę dostrzec ciemny zarys tatuaży.
Boże, czy ja właśnie wstrzymuję oddech?
To tylko mój kolejny klient. Pewnie w niczym nie będzie się różnił od innych. Możliwe, że nigdy więcej się już nie spotkamy i będzie to tylko jednorazowy seks. Może po seksie poprosi mnie o wyjście z jego domu, tak jak robi to większość? Nie oszukujmy się, często sama wychodzę, nawet jeśli nalegają bym została. Lub wymykam się w nocy. Nie rozumiem jednak mojej cichej nadziei, że z nim, z Justinem, będzie inaczej.
Nie potrafię się powstrzymać przed śledzeniem wzrokiem, każdego jego ruchu. Jego mięśnie na dłoni napinają się delikatnie, kiedy przekręca kluczyk w stacyjce, rozluźniają się, gdy go puszcza i swobodnie zmieniają bieg.
Cholera, dlaczego jego dłonie tak bardzo mnie podniecają?
Patrzę na jego długie palce, a mój mózg natychmiast wysyła mi obrazy jego palców na mojej mokrej, rozpalonej łechtaczce. Twarde, spracowane, a zarazem delikatne i takie ciepłe…
Ja pierdole, coś jest ze mną nie tak? Dlaczego myślę o nim w tak dziwny sposób? Boże, czy ja już zgłupiałam?
Zagryzam ze zdenerwowania wargę i odwracam od niego wzrok. Patrzę w okno, jakby szybko mijające nas postacie i domy były ciekawsze od niego.
Nie oszukujmy się, nie były.
Czuję się w sumie trochę niekomfortowo. Pierwszy raz jadę tym samym samochodem z moim klientem, więc czuję się trochę dziwnie. Zwykle umawialiśmy się na konkretną godzinę i przychodziłam do nich do domów.
Nigdy nie było tak, że ktoś po mnie przyjeżdżał.
Więc wydaje mi się, że mam prawo być lekko skrępowana.
Nie wiem ile trwa przejażdżka. Justin potrafi zręcznie ominąć każdy korek, dzięki czemu mam wrażenie, że nadrobiliśmy z dwadzieścia minut.
Dziwi mnie jego opanowanie podczas parkowania. Na początku myślałam, że zahamuje jakoś gwałtowniej.
Zauważam, że myślę nad mało istotnymi rzeczami, gdy podaje mi dłoń, aby pomóc mi wyjść. Kiedy on tu przyszedł? W ogóle nie widziałam, kiedy podszedł do moich drzwi.
Z lekkim wahaniem podaję mu swoją dłoń. Zdobywam się nawet na to, by w końcu spojrzeć mu w twarz. Zaskakuje mnie, kiedy zauważam jak patrzy na mnie z uwagą, a nie jedynie z chęcią przelecenia.
- Nie gryzę – mówi, kiedy widzi moje wahanie. – Chyba, że chcesz – dodaje seksownym głosem, uśmiechając się i podnosząc jeden kącik ust wyżej niż drugi.
Nie puszcza mojej dłoni, kiedy zamyka drzwi i samochód, ani nawet kiedy idzie w kierunku swojego mieszkania. W miejscu, w którym jego ciepła skóra spotyka się z moją, czuję przyjemne mrowienie, które automatycznie rozchodzi się po całym moim ciele.
Jego posiadłość jest ogromna i jedynie tyle potrafię zauważyć, gdyż mój wzrok jest nadal skupiony na jego osobie. Justin (czy pan Justin? Jezu, jak mam się do niego zwracać, by nie zrobić z siebie idiotki?) puszcza na chwilę moją dłoń, żeby przekręcić zamek w ciemnobrązowych drzwiach. Na szczęście trwa to tylko chwilę i znów czuję to przyjemne mrowienie. Co się ze mną dzieje?
Nie potrafię dokładnie powiedzieć dlaczego, ale nie zwracam uwagi na wygląd jego mieszkania, kładę torbę na podłodze obok moich nóg i kiedy on spokojnie wiesza swoją marynarkę w szafie, i odwraca się do mnie przodem, po prostu nie wytrzymuję. Podchodzę do niego i choć nie mogę się zdobyć na przylgnięcie do jego ust, zaczynam całować jego szyję. Kładę prawą dłoń na jego ramieniu, który okazuje się przyjemnie twardy w dotyku, a prawą na jego szyi, nie pozwalając mu ode mnie uciec. Zaczynam go całować od szczęki. Pod ustami czuję delikatny zarost i twarde mięśnie twarzy, co znaczy, że jest spięty, bądź, co jest bardziej pewne, po prostu zaciska zęby. Przez chwilę myślę, że mu się to nie podoba i mam zamiar przestać, ale nie robię tego, kiedy czuję jego silne dłonie na moich biodrach, przyciągających mnie do swego ciała. Chyba czuję na podbrzuszu lekką wypukłość, ale to jedynie motywuje mnie do dalszego działania. Całuję go delikatnie i powoli wzdłuż szyi, co jakiś czas masując jego skórę językiem. Przesuwam dłoń z szyi na tył jego głowy i delikatnie pociągam za krótkie włoski. Drugą ręką odsuwam kołnierz białej koszuli, co ułatwiają mi trzy odpięte wcześniej guziki. Sunę ustami wzdłuż jego szyi, docierając do jej nasady i kiedy liżę to miejsce językiem, on odsuwa się ode mnie. Choć czuję lekki żal, sama zabieram dłonie z jego ciała. Zagryzam nerwowo wargę, patrząc w podłogę.
Wtedy czuję jego ciepłą, choć lekko szorstką dłoń na moim policzku i kciukiem wyciąga maltretowaną przeze mnie dolną wargę.
- Nie rób tego więcej – mruczy. Dosłownie. Wypuszczam gwałtownie powietrze, zdając sobie sprawę, że robię to już po raz drugi dziś. Nie potrafię się ruszyć, a tym bardziej spojrzeć mu w twarz. – Chcesz się czegoś napić? – pyta normalnym głosem i mam ochotę dziękować mu za ten pomysł, gdyż po prostu czuję, jak suchość drapie mnie po gardle.
- Tak – mówię, ale nie poznaję swojego głosu, więc cicho odkaszluję i powtarzam: - Tak, dziękuję.
Tym razem nie chwyta mnie za dłoń, żeby zaprowadzić mnie do kuchni, lecz kładzie ją u dołu moich pleców, co wydaje mi się równie miłe, jak trzymanie mojej ręki. Czując to przyjemne ciepło jego bliskości, zapominam o torebce, którą położyłam wcześniej na podłodze.
Jego kuchnia jest duża, przestronna i jasna – głównie w bieli z niewielkimi akcentami czerni i kawy z mlekiem.
- Wody? – pyta, patrząc na mnie. Bojąc się, że głos znów mi zadrży lub, co gorsza, załamie się, po prostu kiwam głową. Idzie w kierunku lodówki, otwiera ją i wyjmuje z niej czystą wodę. Podchodzi do jednej z wielu wiszących szafek i wyciąga z niej szklankę. Nie rozumiem, dlaczego każdy jego ruch cholernie mnie podnieca. – Proszę – podaje mi szklankę do połowy zapełnioną wodą. Biorąc ją od niego, chyba specjalnie staram się dotknąć jego palców. On jednak nie bardzo zwraca na to uwagę. Gdy przykładam szklankę do ust, czuję ulgę jaką jest zimna woda na moim gardle. – Wyglądasz na spiętą – mówi, przyglądając mi się z uwagą.
- Przepraszam, ja po prostu… - Czemu  w ogóle się tłumaczę?  - Nie jestem przyzwyczajona do tego. – dodaję ciszej.
- Do seksu? – marszczy brwi.
- Do tego, że ktoś potrafi być taki miły. Zwykle sama muszę się głowić, gdzie każdy mieszka, potem jest po prostu seks i nic więcej.
- Chcesz przez to powiedzieć, że jestem pierwszym, który zaproponował ci… cokolwiek niezwiązanego z seksem?
- Prawdopodobnie tak – Mamroczę, patrząc w szklankę.
Ta rozmowa jest naprawdę dziwna.
- To wszystko wyjaśnia – mówi, a kiedy na niego zerkam, widzę, że uśmiecha się do mnie delikatnie. – Przynajmniej to, dlaczego tak szybko się na mnie rzuciłaś – śmieje się krótko w taki sposób, że wcale mi to nie przeszkadza. – Nie żebym narzekał – dodaje, nadal się śmiejąc, a ja mu wtóruję.
Chwilę milczymy i mam wrażenie, że będzie to krępująca cisza, ale na szczęście nie jest. (Pan) Justin patrzy na mnie, nie przestając się lekko uśmiechać.
 Po tej miłej chwili ciszy podchodzi do mnie i nim odbiera mi delikatnie szklankę, zdążam upić jeszcze jeden szybki łyk. Kładzie ją na stole obok i chwyta moją dłoń.
- Co pan robi? – pytam cicho, kiedy ciągnie mnie za sobą w kierunku schodów. Zatrzymuje się przed nimi i odwraca się do mnie z uśmiechem.
- Po prostu Justin – chichocze. On naprawdę to robi. – Myślę, że nie dzieli nas wielka różnica wieku.
Szczerze?
Mam w dupie ile ma lat.
Oczywiście jest to jedyna myśl, nad którą udaje mi się pomyśleć, gdyż znów mnie za sobą pociąga. Wchodzimy po schodach, a następnie przez korytarz do jakiejś sypialni. Zapewne jego.
Panuje w niej porządek i jedynie tyle potrafię dostrzec, nim Justin staje przede mną zasłaniając mi widok. Dostrzegam jeszcze, że jedna ze ścian jest cała w lekko szarych cegłach.
Zamyka za mną drzwi i po chwili przyciska mnie do nich. Zadzieram lekko głowę do góry, co ułatwia mi fakt, iż jestem w szpilkach i sięgam mu do nosa. Patrzy na mnie, a jego wzrok rozpala mnie od środka.
 - Odpowiadając na twoje wcześniejsze pytanie, to staram się naprawić sytuacje – mówi cicho, patrząc mi w oczy.
- Jaką sytuacje? – z moich ust wydobywa się cichy pomruk. Jeden kącik jego ust unosi się wyżej niż drugi w tym jego specyficznym uśmieszku, który mam szanse, widzieć już po raz trzeci dzisiaj. Podpiera się rękami o drzwi, tuż obok mojej głowy.
- Pozwolisz, że trochę cię rozpieszczę – szepcze, wplatając lewą dłoń w moje włosy, delikatnie gładząc nią mój policzek.
- Jestem tu, żeby zadowolić ciebie, nie siebie – mówię, nie mogąc odwrócić od niego wzroku.
- Zadowolisz mnie, jeśli pozwolisz mi się rozpieścić – uśmiecha się szerzej, a z jego ust wychodzi krótki chichot. Gdy to robi wygląda, jak nastolatek, a nie jak dorosły mężczyzna.
Nie czeka na moją odpowiedź. Powoli pochyla się nad moją twarzą, a ja zamykam oczy, czekając na to, co chce zrobić. Mija jedynie chwila i czuję jego miękkie, pulchne usta na swoich. Całuje mnie powoli i spokojnie, ale gdy jego język nagle pojawia się w moich ustach, na chwilę się gubię. Podczas, gdy jego druga dłoń również wplata się w moje włosy, ja kładę swoje na jego biodrach. Jego język jest cholernie gorący i nie mogę powstrzymać się od jęku. Walczy z moim językiem o dominację, zręcznie badając każdy centymetr moich ust. Moje dłonie powoli suną  wzdłuż jego umięśnionego brzucha i klatki piersiowej, docierając do kołnierza koszuli. Robi jeden krok do przodu, zmuszając mnie do jednego kroku w tył, przez co opieram się plecami o drzwi. Udaje nam się pomiędzy pocałunkami łapać powietrze, dzięki czemu nie musimy tego przerywać. Odpinam powoli kolejne trzy guziki w jego koszuli i pozwalam sobie dotknąć jego miękkiej skóry. Z każdym jego pocałunkiem moje serce bije coraz mocniej.
Nie przestając mnie całować, puszcza moją twarz, sunie dłońmi po mojej szyi i piersiach do bioder, a następnie ściska lekko moje pośladki, przez co jęczę cicho w jego usta. Wplatam swoje palce w jego włosy, podczas gdy jego szukają zamka na moich plecach. Czuję dreszcze przebiegające przez całe moje ciało i niekontrolowanie odrywam się od niego, by odchylić głowę i westchnąć głęboko. Justin nie marnuje czasu i od razu zaczyna całować moją szyję. Gdy odnajduje zamek mojej sukienki, odpina go powoli, muskając palcami odkrytą skórę. Wyginam plecy w łuk, czując kolejną falę dreszczy. Jestem zmuszona opuścić ręce, by Justin mógł zsunąć sukienkę z moich ramion. Robi to powoli, patrząc na mnie uważnie, delektując się każdym centymetrem mojego półnagiego ciała. Sukienka opada wokół moich stóp, ale nie przejmuję się tym. Justin nie patrzy się zbyt długo w moje ciało, nie chcąc zepsuć wcześniejszej atmosfery. Obejmuje mnie w talii i wpija się mocno w mojego wargi, a ja nie jestem mu dłużna.
Pochyla się, by chwycić mnie pod pupą i podnieść. Oplatam nogi wokół jego bioder, nie przestając go całować. Jego ruchy są powolne, ale stanowcze. Mierzwię mu włosy, a on mruczy cicho w moje usta. Nigdy jeszcze nie czułam się tak dobrze. Cofa się, siada na swoim łóżku i słyszę jedynie cichy szelest pościeli oraz nasze przyśpieszone oddechy. Sadza mnie sobie na kolanach, zręcznie sunąc dłońmi wzdłuż moich pleców, docierając do zapięcia stanika. Omija go jednak i z powrotem sunie dłońmi do moich pośladków, następnie przez uda, zgięte kolana i łydki, by dotrzeć do stóp i odpiąć moje buty. Rzuca je zaraz obok łóżka, nie przestając mnie całować. Odpinam do końca guziki jego koszuli i pozwalam sobie dotknąć jego brzucha, a następnie klatki piersiowej. Delikatnie zsuwam koszulę z jego ramion, na chwilę odrywając się od jego ust. Zerkam na jego półnagie ciało i w końcu mam szansę obejrzenia jego seksownych tatuaży. Zagryzam dolną wargę, patrząc na niego łapczywie. On jedynie śmieje się cicho i zaczynając całować moją szyję, wyciąga ręce za swoje plecy, by ściągnąć rękaw koszuli z lewej ręki, następnie przenosi je za moje plecy i kiedy ściąga rękaw z prawej ręki i rzuca ją na podłogę, przyciąga mnie do siebie. Jęczę cicho pod wpływem pracy jego języka i z powodu jego przyrodzenia, które teraz tak wyraźnie się odznacza.
Tym razem, kiedy jego dłonie docierają do zapięcia mojego stanika, natychmiast go odpina. Powoli zsuwa jego ramiączka, ponownie wpijając się w moje usta. Odrzuca stanik gdzieś obok łóżka i zręcznie mnie podtrzymując, wstaje, by nas obrócić i położyć mnie na łóżku. Jest ono miękkie, a czarna pościel jest miła w dotyku. Pochyla się nade mną i ponownie całuje moja szyję. Wyginam się w lekki łuk i jęczę cicho z przyjemności, jaką mi daje. Robi to jedynie chwilę, a jego usta zaraz znajdują się na moim obojczyku, a następnie jednej z piersi. Obejmuje ustami mojego sutka i ssie go lekko, a ja nie potrafię powstrzymać się od jęku i wygięcia pleców w łuk. Śmieje się cicho i zaprzestaje swojej czynności. Pochyla się nad moja twarzą i delikatnie muska moje usta.
- Jesteś taka niewinna – mruczy zadowolony, podczas gdy jego lewa ręka podnosi się, a dłoń ląduje na moim brzuchu, by zjechać na podbrzusze i niespodziewanie wsunąć się w moje majtki. Wciągam niekontrolowanie powietrze i po chwili jego ciepłe palce zaczynają masować moja łechtaczkę. – I taka mokra – dodaje, pieszcząc mnie delikatnie. Zamykam oczy i odchylam głowę do tyłu, gdyż jest to jedno z tych doznań, którego tak bardzo mi brakowało.
Jego usta ponownie lądują na mojej piersi i drażni się ze mną, obcałowywując ją wokoło, oczywiście omijając sutka. Śmieje się krótko, przez co czuje wibracje jego ciała. Po chwili przenosi swoje usta na drugą pierś. Jego palec krąży wokół mojego wejścia, a ja zwijam się z podniecenia, ale tylko przez chwilę, gdyż szybko zabiera rękę z mojego ciała.  Przenosi swoje usta na mój brzuch, by po chwili dotrzeć nimi do gumki moich stringów. Spoglądam na niego, kiedy czuję że odsuwa się od mojego ciała. Przenosi swój karmelowy wzrok na moje oczy i wstaje powoli. Jego twarz wyraża nienaruszony spokój, kiedy sięga dłońmi do paska swoich dopasowanych spodni od garnituru, które leżą na nim jak druga skóra. Pod wpływem jego spojrzenia, w moim gardle pojawia się gula, której nie mogę przełknąć. Mięśnie jego ramion napinają się w idealny sposób, kiedy odpina pasek i zamek spodni. Pozbywa się ze stóp butów, nie schylając się by je ściągnąć. Robi to dopiero po chwili, by zdjąć spodnie i skarpetki, dzięki czemu widzę go przed sobą półnagiego. Ma na sobie czarne, obcisłe bokserki od Calvina Kleina i wyglądają na nim lepiej, niż na jakimkolwiek innym mężczyźnie. Słabe światło księżyca, które wpada przez okno, oświetla delikatnie jego skórę, a coś w moim żołądku zwija się z podniecenia.
Pochyla się nade mną i zaczyna całowanie mojego ciała od pępka. Powoli sunie w dół, by znów dotrzeć do moich stringów. Instynktownie podnoszę biodra w górę, gdy jego palce znajdują się na skraju mojej bielizny. Powoli zsuwa ją ze mnie i z powrotem całuje moje podbrzusze. Rozchyla moje uda, dając sobie dostęp do mojej kobiecości. Zaciskam dłonie na pościeli, kiedy jego język zaczyna mnie pieścić. Nie mogę powstrzymać dość głośnego jęku, który wydobywa się ze mnie, nim jeszcze potrafię o nim pomyśleć. Jego język wykonuje sprawne i szybkie ruchy, by po chwili dołączyć do niego kciuka. Nie potrafię się nie wiercić i nie jęczeć jak głupia. Jakim cudem potrafi robić to tak dobrze? Czemu żaden inny facet nigdy nie patrzył na to, czy ja też czuję przyjemność z seksu?
- Cholera, Justin – parskam, kiedy zaprzestaje swojej czynności. On jedynie się śmieje i pochyla nad moją twarzą.
- Jeszcze nie skończyłem – uśmiecha się i muska moje usta, przez co mogę poczuć jak smakuję.
Boże…
Wstaje i sięga do stolika obok łóżka, by wyciągnąć z niego paczkę z prezerwatywą. Bez skrępowania ściąga przede mną bokserki i spokojnie nakłada na swojego penisa gumkę, podczas gdy ja mam ochotę krzyczeć, by się pośpieszył.
- Odwróć się – rozkazuje, a ja marszczę brwi. – Połóż się na brzuchu – tłumaczy. Kiwam głową.
Nie chcę tak. Chcę patrzeć na jego twarz, gdy dochodzi.
Kurwa, Cara, co się z tobą dzieje?
Odwracam się, ale nie kładę się na brzuch. Klękam i pochylam się na rękach – sama nie wiem dlaczego. Kiedy czuję jego dłonie na moich pośladkach, dyskretnie wypinam tyłek. Czy ja staram się mu zaimponować?
- Powiedziałem, żebyś się położyła, ale myślę że mogę ci darować – słyszę, nim wszystko zagłusza mój głośny jęk, podczas gdy on wchodzi we mnie gwałtownie. Natychmiast robi mi się gorąco i nic nie poradzę na to, że jest mi po prostu lepiej niż kiedykolwiek. Justin zaczyna od długich i głębokich ruchów. Szybko przyzwyczajam się do jego wielkości i nie protestuję, kiedy przyśpiesza. Słyszę jego przyśpieszony oddech, a sama nie potrafię kontrolować swoich jęków. Pochylam się i podpieram na łokciach, by czuć go jeszcze głębiej.
Nie wiem, ile to trwa. Wiem tylko, że kiedy dochodzę, przeżywam swój najlepszy orgazm w życiu.

Mam nadzieję, że nie ostatni. 



Cóż, jest rozdział drugi xd mam nadzieję, że się Wam podoba.
Bardzo Wam dziękuję za te miłe komentarze pod poprzednim rozdziałem :D zrobiło mi się tak miło :) 
Następny rozdział w przyszłym tygodniu ;) 

I kurcze, już jest prawie tysiąc wyświetleń !
Dziękuję :* i do następnego ;))

5 komentarzy:

  1. Świetny rozdział 😈 Justin jest genialny. Czekam na next. All love 💜

    OdpowiedzUsuń
  2. cholera, dziewczyno, jesteś niesamowita! mam nadzieję, że nie zwolnisz z tempa i opowiadanie będzie szło pełną parą tak, jak teraz :)

    OdpowiedzUsuń

O mnie

Moje zdjęcie
"Kto nie czyta, przeżyje tylko swoje życie, czytający przeżyje więcej."