czwartek, 1 września 2016

ROZDZIAŁ TRZECI

NIE POWINNO MNIE TU BYĆ


Budzę się przez promienie słoneczne, wpadające do sypialni. Czuję na piersi lekki ciężar, a moje ramie jest owinięte wokół czyjegoś drobnego ciała. Kiedy spoglądam w dół, widzę Carę, leżącą na mojej klatce piersiowej i uśmiecham się na wspomnienie z wczorajszej nocy. Zdecydowanie pozwoliła mi się zrelaksować.
Sposób w jaki jej ciasne ciało owijało się wokół mojego…
To dziwne, bo nigdy nie myślałem w taki sposób… po prostu seks z nią był inny. Przyjemnie inny.
To dziwne, bo przez chwile zapragnąłem poznać ją bardziej.
Marszczę brwi i potrząsam głową, jakby chcąc wyrzucić ten pomysł z mojej głowy.
Leżę tak jeszcze przez kilka minut, czekając aż się obudzi. Wzdycha i przeciąga się delikatnie. Nie wiem, czemu tak bardzo podoba mi się ten widok. Mruczy coś pod nosem i podnosi dłoń, by przetrzeć lekko oczy. Wierci się, kręcąc tyłkiem, dzięki czemu pościel delikatnie się z niego zsuwa i mogę zobaczyć jej pośladki. Kładę lewą rękę pod głowę i zginam tę samą nogę w kolanie, by było mi wygodniej. Cara podnosi głowę, by spojrzeć na mnie wciąż śpiącym wzrokiem.
- Dzień dobry – uśmiecham się szeroko. – Wyspałaś się? – pytam, bawiąc się kosmykami jej włosów, które leżą obok mojej dłoni.
- Nie bardzo – mruczy, odgarniając włosy do tyłu. Pościel ukazała jej piersi, ale nie patrzę w tym kierunku, nie chcąc jej speszyć. – Ale twoje łóżko jest bardzo wygodne – chwali, a ja śmieję się krótko, przez fakt, iż praktycznie spała na mnie, ale nie ośmielam się jej tego powiedzieć.
Coś sprawia, że jest inna od wszystkich kobiet. Jest tajemnicza i to powoduje moją prawdziwą chęć poznania jej na każdy możliwy sposób.
- Masz ochotę na prysznic? – pytam, przyglądając się jej uważnie.
- Mhm – mruczy, kładąc się na łóżko i wtulając twarz w drugą poduszkę.
Po raz kolejny wywołuje na mojej twarzy uśmiech. Coś naprawdę jest nie tak. Albo z nią albo ze mną.
Wstaję z łóżka i zakładam na siebie czyste bokserki. Kiedy odwracam się twarzą do łóżka, widzę jak szybko ucieka wzrokiem od mojego ciała, ale zamykam się nim powiem coś, co jej się nie spodoba.
- Zrobię śniadanie – mówię i kieruję się do drzwi.
- Okay – słyszę.
- Łazienka jest zaraz obok sypialni – informuję ją i wychodzę z pokoju. Schodzę po schodach i wchodzę do kuchni. Otwieram lodówkę, by znaleźć coś dobrego do jedzenia. Wyciągam z niej ser, szynkę, keczup i majonez z zamiarem zrobienia tostów. Kładę je na stole i wyciągam z szafy opiekacz do chleba. Podczas gdy czekam, aż się nagrzeje, słyszę, jak Cara bierze prysznic. Wyciągam talerze i czekam, aż przyjdzie.
Tosty kładę na stół dopiero, gdy wychodzi z łazienki, by były jeszcze ciepłe. Powoli schodzi ze schodów i cicho kieruje się do kuchni.  Widzę jak niepewnie wchodzi do środka w tej swojej seksownej sukience i z butami w dłoni i zmytym makijażem. Kładzie buty na podłodze i siada przy stole.
- Mam nadzieję, że lubisz tosty – mówię.
- Tak – odpowiada jedynie. Zagrywam dolną wargę i przysiadam do stołu, nie przejmując się, że nadal jestem w bokserkach.
- Zawsze jesteś taka cicha? – pytam delikatnie, uśmiechając się lekko w jej kierunku. Widzę, jak jej policzki delikatnie się czerwienią.
- Ja po prostu... nie wiem - spuszcza głowę zrezygnowana.
- Chciałabyś porozmawiać? - zaskakuję ją tym pytaniem. Cóż... siebie również. - Wybacz, nie powinienem - uśmiecham się do niej delikatnie.
- Nie szkodzi - odwzajemnia mój gest. - Po prostu... pierwszy raz spotykam kogoś, kto jest naprawdę miły - uśmiecham się jedynie na jej słowa.
- Jedz - mówię. – Pójdę się ubrać.

Uśmiecha się do mnie lekko i wychodzi z kuchni. Sama nie mogę powstrzymać uśmiechu. Nie wiem, czy chodzi o spędzoną z nim noc, czy o samo jego zachowanie. Kiedy zaczynam jeść, dociera do mnie dźwięk prysznica. Wsłuchuję się w niego, dopóki Justin nie zaprzestaje się myć. Powoli kończę jeść swoje śniadanie, podczas gdy Justin schodzi już na dół, a w momencie, w którym wchodzi do kuchni, ubrany w czarne jak noc spodnie od garnituru i białą koszulę opinającą jego mięśnie, drzwi frontowe się otwierają. Patrzę na niego, ale on jedynie marszczy brwi.
- Justin? – słyszę kobiecy głos, a jedzenie staje w moim gardle. Nawet nie zamknęłam ust. To jego dziewczyna? Żona? Nie widziałam obrączki na dłoni, ale mógł ją zdjąć. Cholera, co tu się dzieje? – Czyja to torebka? – pyta zaciekawiona, zamykając drzwi. Justin wychodzi niespiesznym krokiem z kuchni, a jego bose stopy wydają głuchy dźwięk kroków.
- Ciebie też miło widzieć, matko.
Jedzenie niemal wylatuje mi z ust. Kurwa, to jego matka! O mój boże. Czuję, jak wielki kamień spada mi z serca. Nie wiem, czy to dlatego, że nie jestem przyczyną zdrady, czy dlatego, że tak naprawdę dowiedziałam się, że jest wolny?
- Tata! – słyszę głos małego chłopca.
Co? Justin ma dziecko?
Czuję się w tym momencie… tak nie na miejscu. Nie powinno mnie tu być.
Skoro ma dziecko, to co z jego matką? Zginęła? Ale czy gdyby po stracie kogoś ważnego, on mógłby uprawiać seks z obcymi kobietami? Więc co się z nią stało? Odeszła? Może jest adoptowany? Boże, z tego stresu serce zaczyna mi bić jak szalone.
Słyszę, jak Justin wydaję z siebie jakieś pomruki, najwidoczniej podnosi małego na ręce.
- Jak było u babci? – pyta, a po tonie jego głosu mogę wywnioskować, że się uśmiecha. Zaraz… tak krótko się znamy, a ja wiem, kiedy się uśmiecha?
- Wujek Jaxon pytał mnie o dziewczyny i mówił straszne rzeczy – jego głos był tak bardzo słodki, tak bardzo dziecinny, że nie mogłam powstrzymać lekkiego uśmiechu. Justin jedynie się z niego śmieje i chyba wymienia się z mamą buziakiem, wnioskując po tych cmokach.
- To mogę wiedzieć, czyja to torebka? – dopytała się kobieta.
- Boże, mamo. Nie bądź wścibska. Mojej znajomej – jęczy.
- Znajomej? – pyta, chyba lekko zszokowana…?
- Dziwi cię, że mam znajomych?
- Nie, tylko że to kobieta – mówi delikatnym głosem.
Coś jest nie tak. A mnie nie powinno tu być.
- Max, idź do salonu, włącz sobie jakąś bajkę – mówi do chłopca i po chwili słyszę jak przebiega przez korytarz i mija kuchnie, nawet mnie nie zauważając. – Poczekasz chwilę? – pyta i wraca do kuchni, a ja przygryzam wargę z nerwów. Chyba mnie jej teraz nie przedstawi? – Cara, tak bardzo cię przepraszam, myślałem, że przyjdą później – mówi cicho. Kładzie dłoń na moich plecach i dzięki temu czuję się trochę pewniej. Nie zadaję mu jednak żadnych niewygodnych pytań.
- Nic się nie stało – szepcze, uśmiechając się do niego lekko. – Posprzątam i wracam do domu – dodaję i wstaję z krzesła.
- Nie, odwiozę cię – zatrzymuje mnie. Chcę zaprzeczyć, ale nie pozwala mi na to. – Po prostu przedstawię cię matce i powiem, że musisz pilnie wracać – szepcze, najwidoczniej nie chcąc, by go usłyszała – Uwierz mi, jest strasznie rozgadaną kobietą, nie chcę by powiedziała przy tobie coś głupiego – dodaje.
- Okay – przytakuję głową. – Okay, miejmy to za sobą – uśmiecham się lekko w jego kierunku i ubieram buty. Z salonu dociera do mnie muzyka z jakiejś bajki, a gdy zerkam tam kątem oka, widzę małego chłopca o miedzianych włosach, rozłożonego u stóp kanapy, wpatrzonego w telewizor. Widząc jego profil nie potrafię stwierdzić, czy jest podobny do Justina. On natomiast kładzie dłoń u dołu moich pleców. Właśnie miałam poznać matkę faceta, którego poznałam kilka godzin temu. Boże, przecież ja go nawet dobrze nie znałam.
- Mamo, to Cara – przedstawia mnie. Gdy patrzę na jego mamę, widzę uśmiechniętą, drobną, schludnie ubraną kobietę, lecz jej widok nie onieśmiela mnie tak, jak jej głos. Wygląda na niezwykle pogodną.
- Miło mi panią poznać – mówię niepewnie, wyciągając przed siebie dłoń.
- Oh, mów mi Pattie – uśmiechnęła się szerzej. Widzę, jak bacznie patrzy mi w oczy, podając mi dłoń.
- Zostaniesz chwilę z małym? Odwiozę Carę i wrócę – mówi, Justin.
- Ledwo się poznałyśmy, a ty już ją gdzieś wywozisz? – smieje się.
- Postaram się wrócić za półgodziny – mówi, nie słuchając jej wcześniejszej uwagi. Podaje mi torebkę i całuje mamę w czoło. W tej chwili dostrzegam inną wersję Justina. Ten jest… tak prawdziwym mężczyzną, że aż bije po oczach. Jeżeli wiecie, co mam przez to na myśli… po prostu…
Ah, nie ważne.
Nie rozumiem, czemu nie ma u swojego boku tej kobiety, która dała mu dziecko.
- Do widzenia – mówię, kiedy Justin otwiera mi drzwi i wychodzę z domu. Kieruję się do jego samochodu i nim sam zdąży mi otworzyć, robię to sama.  W kilka sekund pojawia się za kierownicą.
- Jeszcze raz przepraszam – mówi, odpalając samochód.
- Nic się nie stało – śmieję się w odpowiedzi. Fakt, trochę najadłam się stresu, ale to tylko jego matka.
- Po prostu jesteś pierwszą od dłuższego czasu kobietą, którą przedstawiłem swojej matce. Nie chcę dawać jej złudnych nadziei – mówi cicho, prowadząc w skupieniu.
- Czy to złe, że chcę wiedzieć, czemu? – pytam delikatnie, nie chcąc, by pomyślał, że jestem wścibska. Nie patrzę na niego, nie chcąc widzieć jego złej twarzy. On jedynie śmieje się cicho.
- Nie, to całkiem normalne – uśmiecha się do mnie lekko. – Była pewna kobieta, z którą myślałem, że przeżyję wiele, ale się na tym przejechałem i straciłem zaufanie. Do wszystkich – mówi spokojnym głosem, jakby mówił o pogodzie, nie o kobiecie, którą możliwe kochał.
- Jest matką twojego syna? – pytam cicho, patrząc na jego skupiony na drodze profil.
- Chciała usunąć ciążę – szepcze – I zdradziła. Z wieloma – śmieje się. Po chwili poważnieje i patrzy na mnie. – A ty? – pyta.
- Co ja? – marszczę brwi, a ona uśmiecha się lekko.
- Jesteś piękną kobietą, ale chyba nie tylko dlatego tańczysz w klubie ze striptizem? – teraz to on marszczy brwi. Przełykam ślinę. Przecież prawda nie jest wcale taka straszna. Te pieniądze nie są dla mnie. – Jeśli nie chcesz, nie musisz mówić – dodaje, widząc moje wahanie.
- Wiesz, po prostu nigdy nie byłam przykładnym dzieckiem, a teraz trafiła się okazja… dają dobre pieniądze. Chociaż tak mogę pomóc mojej chorej mamie – mówię, patrząc na niego uważnie. Przygryza dolną wargę i zerka na mnie.
- To najbardziej bezinteresowna rzecz, o jakiej kiedykolwiek słyszałem.
- Ona wie tylko tyle, że tańczę – śmieję się bez krzty humoru. – Nie wydaje mi się, żebym kiedykolwiek powiedziała jej prawdę – dodaję cicho.
Resztę drogi siedzieliśmy w ciszy, przerywał ją jedynie mój głos, co jakiś czas mówiący mu gdzie ma jechać. Całe szczęście jazda trwała tylko dziesięć minut i mogłam wysiąść z  samochodu, w którym ta irytująca cisza była już nie do zniesienia.
- Mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy – słyszę, kiedy otwieram drzwi. Moje serce chyba zabiło odrobinę szybciej, widząc jego wzrok, w którym kryła się nadzieja i lekkie zdezorientowanie, prawdopodobnie z powodu jej pojawienia się. – I… - dodaje po krótkiej przerwie – Nie tylko na seks – kończy, a jego prawy kącik ust unosi się ku górze.

- Wiesz, gdzie mnie szukać – mówię cicho, uśmiechając się do niego zachęcająco i wychodzę z samochodu. Idąc w kierunku bloku, zmuszam się, by nie odwracać głowy w jego kierunku i po prostu wejść do mieszkania.



Jest rozdział trzeci! :))
No i 1300 wyświetleń!! Dziękuję Wam bardzo. Jeszcze gdyby było więcej komentarzy, to w ogóle byłabym w niebie xdd
I tak dziękuję Wam za każde miłe słowo. Mam nadzieję, że ten blog z czasem się jakoś rozrośnie :)

Jak pierwszy dzień w szkole? W moim przypadku była to nowa szkoła - technikum, uhh masakra xd ogółem to mam spoko ludzi w klasie, z czego trzy takie stare znajome :D 

Chciałam Wam jeszcze powiedzieć, że jestem dumna z Justina i Beliebers <3 
8 rekordów Guinessa w zaledwie kilka miesięcy to niemały wyczyn, musicie to przyznać :) 
Fakt faktem, ostatnio dużo dram wokół niego, no ale... według mnie to jego życie, niech popełnia błędy, bo ma do nich prawo, ale mam nadzieję, że chociaż i za dwadzieścia lat się czegoś z nich nauczy. 



Do następnego! :)) :*

6 komentarzy:

  1. O kurde, jaki kochany Justin! Uwielbiam, gdy ma w swoich historiach dziecko <3 Czekam na kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział. To ff bardzo mi przypomina "Milion Dollar Baby " . Czekam na next. All love 💜💚💙

    OdpowiedzUsuń
  3. Zostałaś nominowana do Liebester Blog Award. Więcej znajdziesz na moim blogu: http://anotherworld-tfc-ff.blogspot.com/p/lba.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Idealny kurde *-*
    Bardzo mnie zaciekawiłaś ;)
    Na pewno zostaje tu na dłużej!
    Istniałaby możliwość abyś wpadła do mnie? ;c Dopiero zaczynam i przydał by się komentarzyk i obserwacja :)

    http://story-by-livia.blogspot.com

    Livia xoxoxo

    OdpowiedzUsuń

O mnie

Moje zdjęcie
"Kto nie czyta, przeżyje tylko swoje życie, czytający przeżyje więcej."